Czy Wy też intensywnie czekaliście na św. Mikołaja? Bo ja owszem. Końcówka tego roku skutecznie mnie dobija, a rekord pechowych zjawisk i zdarzeń, które dzielnie mi ostatnio towarzyszą, został pobity. Oficjalnym winowajcą i prowodyrem tych nieszczęść okrzyknęłam listopad, a grudzień ma za zadanie wszystko odczarować. Nie mogłoby się to udać bez św. Mikołąja... W tym roku Mikołaj postąpił bardzo praktycznie, jeśli chodzi o dobór prezentów dla mnie. I tak oto mam swoje cieplutkie i ładniutkie skórzane rękawiczki Maciej Zień x Biedronka (!) gdzie tej współpracy chyba nikt się nie spodziewał i uzupełnienie zapasu w koreańskiej kosmetyczce o dwa nowe erboriany: olejek myjący z dodatkiem węgla i mój ukochany krem cc. Lubicie erborian tak samo wiernie i mocno jak ja?
Śnieg. To zjawisko towarzyszyło nam przez cały jeden dzień w Rzeszowie, kiedy zima na chwilkę była zimą. Teraz powracamy do jesieni, która chciałaby być zimą, ale nie jest niczym więcej niż paskudną szarą pluchą. Life. Niezależnie od oblicza zimy-niezimy, sztuczne futerko to mój numer jeden na chłodne dni. Nic, dosłownie nic mnie tak nie grzeje, a dodatkowo jako świetna alternatywa płaszczy i kurtek, pasuje mi dosłownie do wszystkiego. Tylko czekam, aż utworzy turbo rozgrzewający duet z moimi nowymi rękawiczkami...
futerko Vero Moda | gorset SH | spodnie Orsay | botki Prima Strada | torebka Michael Kors